niedziela, 22 stycznia 2012

Coś się kończy, coś się zaczyna.

Postanowiłem wznowić swoją działalność na blogu. Pisze dla siebie - nie dla kogoś. Dlatego hejterom proponuję od razu zamknąć tą stronę i zająć się napinaniem na facebooku a nie tutaj.


Nic nie boli tak bardzo jak milczenie. Jak odchodzenie w milczeniu. Niekiedy mniej bolą szczere wy powiedziane bolesne słowa niż milczeniem. Tym milczeniem zostałem zrównany z ziemią. To milczenie pokazało mi jakim jestem beznadziejnym człowiekiem. Moja samoocena 
spadła poniżej zera. Ale teraz to już nie ważne... 

Nadzieja odchodzi jako ostatnia, ta odeszła w milczeniu. A może nawet z uśmiechem na ustach.
Po raz kolejny miało być inaczej, a wyszło jak zawsze. Kończąc już, moją debiutancką notkę...

Dam radę, nie raz byłem w takim stanie. Zawsze stawałem na nogi - tym razem też stanę.
Te wieczory są najgorsze. Wtedy najbardziej uderzają te wszystkie negatywne emocje. 

PS: Życzę Ci tego samego, aby ktoś równo mocno zniszczył Twój świat jak Ty mój.

Nigdy nie zrozumiem dlaczego to zrobiłaś. Nigdy nie wysłucham Twoich wytłumaczeń.
 
żegnaj, na zawsze. bez odbioru.

game over.

1 komentarz:

  1. oczywiście, że dasz radę, kochanie! jak coś, to wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć. :* nie Ty jesteś beznadziejny, chociaż może Ci się tak wydawać, ale ta osoba, która to powiedziała, nie doceniła tego co ma/co mogła mieć. jeszcze będzie żałować, zobaczysz. mówisz, że masz regularnie pod górkę, ja nawet z górki mam pod górkę. ale 'kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze!' . zapraszam więc na obiecany obiad, i ściskam mocno. :*

    darja.

    OdpowiedzUsuń