wtorek, 31 stycznia 2012

tak sie boje o siebie.

To znowu ja pisze, to pisze ja znowu. 


Miało być lepiej? Czy jest? Śmiem w to wątpić.
Nie umiem sobie zdecydowanie z tym wszystkim poradzić. 

Znasz to uczucie gdy coś tak cholernie Cie boli a nie chcesz nikomu o tym powiedzieć? Znasz to uczucie, gdy nikt obok, nie rozumie Cie? Znasz to uczucie, gdy zmieniasz się chociaż tego nie chcesz? I czy do jasnej cholery znasz to uczucie gdy potrzebujesz pomocy a jedyne co dostajesz to nóż w plecy? Może tego nie znacie, ja znam doskonale.  

Nie! Nie jestem człowiekiem który z każdym problemem leci do pierwszej lepszej osoby i krzyczy głośno do ucha co go boli. Nie jestem już człowiekiem który po każdym problemie ucieka do alkoholu. Nie jestem również człowiekiem który wyładuje złość za swoje problemy na kimś innym. Nie - zabić też się nie zabije. 

Jestem taki, nie inny więc albo mnie tolerujesz albo zrywasz ze mną kontakt. Może jestem dziwną osobą ale jeśli mnie coś boli to wolę napisać to tutaj. Wolę dodać durne 'lubie to' jako komentarz generowany na tej stronie który zostaje przenoszony na facebooku niż żalić 
Tobie - Tobie i Tamtemu co mnie boli. Bo i tak za pewne nikt tego nie zrozumie a jedyne co usłyszę 'zrobiłeś źle'. Sęk w tym że zrobiłem dobrze i jestem o tym przekonany.

Czas uspokoić organizm. Czas wrócić do faszerowania się tabletkami na uspokojenie. Będzie lepiej, zawsze przecież po burzy wychodziło słońce - tym razem też wyjdzie. Wierze w to! 

Dziś egzamin, oby zaliczyć, zapomnieć i poprawić sobie humor. 
Chociaż obecnie to moja głowa nie myśli. Oby za 13h było lepiej.


Dziękuje za odwiedziny i zapraszam ponownie!

niedziela, 22 stycznia 2012

Coś się kończy, coś się zaczyna.

Postanowiłem wznowić swoją działalność na blogu. Pisze dla siebie - nie dla kogoś. Dlatego hejterom proponuję od razu zamknąć tą stronę i zająć się napinaniem na facebooku a nie tutaj.


Nic nie boli tak bardzo jak milczenie. Jak odchodzenie w milczeniu. Niekiedy mniej bolą szczere wy powiedziane bolesne słowa niż milczeniem. Tym milczeniem zostałem zrównany z ziemią. To milczenie pokazało mi jakim jestem beznadziejnym człowiekiem. Moja samoocena 
spadła poniżej zera. Ale teraz to już nie ważne... 

Nadzieja odchodzi jako ostatnia, ta odeszła w milczeniu. A może nawet z uśmiechem na ustach.
Po raz kolejny miało być inaczej, a wyszło jak zawsze. Kończąc już, moją debiutancką notkę...

Dam radę, nie raz byłem w takim stanie. Zawsze stawałem na nogi - tym razem też stanę.
Te wieczory są najgorsze. Wtedy najbardziej uderzają te wszystkie negatywne emocje. 

PS: Życzę Ci tego samego, aby ktoś równo mocno zniszczył Twój świat jak Ty mój.

Nigdy nie zrozumiem dlaczego to zrobiłaś. Nigdy nie wysłucham Twoich wytłumaczeń.
 
żegnaj, na zawsze. bez odbioru.

game over.